W trakcie WordCamp 2011 w Poznaniu, Marcin Wolak opowiadał o child-themes WordPressa, które pozwalają zoptymalizować czas pracy nad stroną. Temat mnie bardzo zainteresował i postanowiłem poszukać jakiegoś szablonu-rodzica, który by mi odpowiadał. Tak trafiłem na Roots Theme.

Jestem trochę kodowym purystą. Nie przepadam za 40 klasami w tagu body, skryptami deklarowanymi w sekcji head, a wraz z nastaniem ery html5 staram się w miarę możliwości korzystać z nowych znaczników. Niestety, od strony kodu WP jak dla mnie wypluwa sieczkę. W miarę porządną, ale jednak sieczkę. Poza tym od jakiegoś czasu korzystam ze sprawdzonych wzorców, które serwują chłopaki z HTML5 Boilerplate.

Dlatego szukając dobrego szablonu, który stanowiłby punkt wyjścia dla moich projektów skupiłem się właśnie na tym, aby generowany kod był możliwie jak najbardziej poprawny. W ten sposób trafiłem na Roots Theme, który moim zdaniem spełnia wszystkie powyższe wymagania.

Dlaczego Roots Theme?

Przede wszystkim twórcy zadbali o wsparcie dla child-themes, dlatego ten szablon może z powodzeniem pełnić funkcję wordpressowego frameworka, na którym można stawiać naprawdę fajne strony edytując w zasadzie tylko plik style.css.

Roots Theme wspiera różne cssowe frameworki, np. 960 grid system czy Blueprinta. Ponieważ ja nie korzystam z takich bajerów, nie będę się na ten temat wypowiadać. Napiszę tylko, ze wybór frameworka odbywa się z poziomu panelu administratora, w zakładce Theme Options.

Kolejna kwestia – szablon zbudowany jest w oparciu o… tak, właśnie tak, w oparciu o HTML5 Boilerplate! Wszystko starannie przeniesione i zaimplementowane, w związku z tym spodziewajcie się nowych znaczników z html5 i dziwacznych metatagów w sekcji head. Ciekawostka - panowie zafundowali nam galerię opartą o znacznik figure! Jedyne zmiany jakie wprowadziłem polegały na przeniesieniu przed </body> tych skryptów, które mogły się tam znaleźć. Ze względu na możliwe konflikty z wtyczkami WP autorzy templatki umieścili je w headzie, więc jeśli planujecie zrobić to co ja, to miejcie je na względzie.

Pakiet uwzględnia modernizr’a. Polecam jednak zawsze korzystać z konfiguratora, bo jednak sam skrypt można mocno odchudzić, a rzadko kiedy wykorzystujemy wszystkie te cuda, które obsługuje modernizr. Oprócz tego przy instalacji automatycznie tworzone są dwie strony – Home i Przykładowa strona oraz dwa menu – Primary Navigation oraz Utility Navigation. Szablon modyfikuje też niektóre domyślne ustawienia w Ustawieniach, więc możliwe, że będziecie chcieli do nich zerknąć, gdy już go zainstalujecie.

Ładny, czysty kod i przyjazne linki

Szablon jest tak skonstruowany, ze eliminuje wiele niepotrzebnych klas, których pewnie za często nie używacie. Dla mnie to zaleta, ale być może niektórzy wykorzystują pełną gamę klas, jaką oferuje np. wp_nav_menu. Oczywiście szablon usuwa też wszystkie zbędne metatagi, np. generator, rsd, manifesty i inne cudactwa, które i tak większość z nas usunie.

Oprócz tego autor szablonu wymienia jeszcze kilka zalet (wymieniam niektóre):

  • Kompatybilność z wtyczką WPML
  • Wsparcie dla wtyczki Gravity Forms (nie znam)
  • Plik robots.txt zoptymalizowany pod SEO zgodnie z wytycznymi WP Codex
  • Kilka templatek stron (m.in. full-width)

Na koniec zostawiłem to, co najbardziej mnie urzekło – baaaardzo przyjazne linki. Roots Theme bardzo elegancko zamienia wszystkie urle, wywalając z nich nazwy katalogów wskazujących na WordPressa. Ścieżki, w których standardowo występuje katalog wp-content są podmieniane i tak np. zamiast wp-content/themes/themeName/style.css w kodzie strony zobaczymy css/style.css. W praktyce oznacza to, że możemy całkowicie ukryć fakt, że strona zbudowana jest na WP. Niestety nie dotyczy to child-themów, więc jeśli komuś zależy na tym wynalazku, musi zmieniać szablon w oryginale.

Reasumując: Roots Theme to świetny szablon. Dokładnie to, czego szukałem. Dopiero odkrywam jego uroki, ale myślę, że nasze drogi zejdą się jeszcze nie jeden raz. Wszystkim bardzo go polecam.

Podobne wpisy: